Gwałtowny wzrost liczby spraw frankowych

W roku 2019 doszło do znacznego wzrostu liczby spraw związanych z kredytami frankowymi – wśród przyczyn wskazać należy z pewnością wzrost świadomości problemu, coraz więcej korzystnych dla kredytobiorców rozstrzygnięć (w tym Sądu Najwyższego), a w ostatnich miesiącach również (i przede wszystkim) wyrok TSUE w sprawie państwa Dziubak.

Wyrok TSUE nie oznacza co prawda, że „frankowicze” mogą być pewni wygranej, na pewno jednak wielu z nich przestało się obawiać ryzyka niekorzystnego rozstrzygnięcia. Już teraz można założyć, że rok 2020 przyniesie kolejny rekord pozwów w tych sprawach. Tym bardziej, że z publikowanych informacji i statystyk wynika, że dotychczas na drogę postępowania sądowego zdecydowało się zaledwie kilka procent kredytobiorców.

Banki co prawda konsekwentnie stoją na stanowisku, że roszczenia „frankczowiczów” są bezzasadne, wskazują także, choć bezpodstawnie, na marginalny charakter problemu, lecz nie mogą pozostawać obojętne na powoli kształtującą się linię orzeczniczą – a ta, choć w dalszym ciągu nie jest jednolita, zdaje się w ostatnim czasie obierać kierunek zgodny z oczekiwaniami kredytobiorców. Dlatego też tworzą rezerwy, na wypadek niekorzystnych wyroków. Jednocześnie przedłużają postępowania, zwlekają z wydawaniem dokumentów na etapie przedsądowym – wszystko bo to, by zyskać na czasie i być może zniechęcić niektórych „frankowiczów”, odwlekając konsekwencje. Wydaje się jednak, że te są nieuchronne, i choć banki zapewne nigdy tego nie przyznają, to ich działania jednoznacznie wskazują, że mają tego świadomość.

Liczba spraw gwałtownie rośnie i rosnąć będzie – nie sposób oszacować, ile z nich jest obecnie na etapie przygotowywania i kompletowania. Jeśli faktycznie wyrok TSUE spowodował zwolnienie blokady dotychczas powstrzymującej „frankowiczów”, to jego prawdziwe efekty powinniśmy zauważyć już niedługo – biorąc pod uwagę, że etap przedsądowy (w tym analiza sprawy, gromadzenie dokumentacji itp.) może trwać nawet kilka miesięcy, w najbliższy miesiącach do sądów powinny masowo zacząć wpływać pozwy złożone właśnie bezpośrednio na skutek wyroku TSUE.