Start-upy nie kojarzą się z obszarem prawa karnego. Ale bywa i tak, że niedoświadczony inwestor poczuje się zawiedziony tym, że biznes nie udał się tak, jak sobie to wyobrażał i wówczas zacznie szukać winnych. Na przykładzie case study z naszej kancelarii wyjaśnimy, że często takie odczucia wynikają z braku wiedzy takiego inwestora o tym, jak funkcjonuje świat start-upów.

W ostatnim czasie udało się nam doprowadzić do prawomocnego umorzenia postępowania karnego prowadzonego przeciwko twórcom start-upu z branży IT. Niezadowolony z wyników inwestycji inwestor indywidualny poczuł się oszukany i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa – miał zostać wprowadzony w błąd co do kondycji finansowej spółki, możliwości realizacji przedsięwzięcia itd. Początkowo doprowadziło to do postawienia naszym klientom zarzutów. Szczęśliwie, zaprezentowana przez nas argumentacja wsparta prywatną opinią biegłego rewidenta księgowego doprowadziła do umorzenia postępowania. Również sąd, który rozpatrywał zażalenie inwestora na to postanowienie przychylił się do naszych racji. Konsekwencje mogły być jednak dotkliwe, z obowiązkiem naprawienia szkody w wysokości kilkuset tysięcy złotych włącznie.

Ale po kolei.

I.

Klienci – będący wspólnikami i członkami zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością –  byli autorami ciekawego i innowacyjnego pomysłu z branży IT. Do współpracy zaangażowali programistów, ale wiedzieli, że będą potrzebować środków na dalsze prace rozwojowe nad projektem. Ze swoimi podwykonawcami mieli pozawierane umowy przenoszące autorskie prawa majątkowe, a spółka prowadziła – zgodnie z przepisami pełną księgowość.

Jak to bywa w świecie start-upów, spółka wykazywała stratę. Nie jest to szczególnie odosobnione zjawisko w tej fazie rozwoju innowacyjnej spółki. Produkt nie był gotowy, a tym samym spółka nie miała jak uzyskiwać dochodu. Ponadto spółka posiadała zobowiązania wobec innych osób.

W końcu udało się pozyskać inwestora – tzw. „anioła biznesu”, którego zapoznano szczegółowo z pomysłem oraz sytuacją finansową spółki (m. in pozawieranymi umowa z osobami trzecimi). Warunki inwestycji były negocjowane, a inwestor zaangażował do pomocy radcę prawnego oraz doradcę podatkowego. Został mu przesłany biznesplan oraz dokumentacja finansowa spółki, a do dyspozycji była cała pozostała zawierająca m. in. wszystkie zawarte umowy. Należy dodać, że spółka była przez cały czas pod profesjonalną opieką księgową. Inwestor wiedział, że środki z inwestycji zostaną przeznaczone tak na spłatę zobowiązań, jak i na dalszy rozwój spółki.

Na etapie negocjacji umowy inwestycyjnej jedynie inwestor miał zapewnione wsparcie prawne. W wyniku negocjacji powstała umowa inwestycyjna… o objętości kartki A4. W jej wykonaniu doszło do inwestycji na kwotę 300.000 zł, a inwestor objął udziały w spółce.

II.

Dzięki środkom inwestora, prace nad projektem były kontynuowane. Główny programista zapewniał, że projekt jest na ukończeniu, jednakże okazało się, że na bieżąco wprowadzał klientów w błąd obiecując „złote góry”, a końca i powodzenia działań nie było widać. Po pół roku takich zapewnień oświadczył on, że program w zasadzie nie działa i nie wie co zrobić aby zadziałał. Klienci o sytuacji informowali na bieżąco inwestora oraz podejmowali próbę znalezienia nowego programisty, który mógłby się podjąć kontynuacji prac. Sam inwestor pokusił się o znalezienie takiej osoby, która mogłaby kontynuować prace – niestety tak znaleziony programista potwierdził wcześniejsze wnioski o braku technicznej możliwości kontynuacji projketu i potrzebie stworzenia programu od początku.

III.

Inwestor, bez wcześniejszego doświadczenia w branży innowacyjnej, nie mógł się pogodzić z tym, że prywatna inwestycja się nie powiodła i nie będzie mógł odzyskać zainwestowanych środków. Skorzystał z ostatniej, prawnej deski ratunku jaką było złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa oszustwa oraz nierzetelnego prowadzenia ksiąg rachunkowych.

Zdaniem inwestora został on wprowadzony w błąd przez zarząd spółki (jednocześnie founderów opisywanego startupu) co do jej rzeczywistej sytuacji finansowej. Zarząd miał wykazywać w sprawozdaniu finansowym znacznie mniejszą stratę niż była w rzeczywistości, a to w ten sposób, że po stronie składników aktywów miały być wykazywane koszty działalności w postaci wynagrodzenia programistów pracujących nad projektem. Na poparcie tej tezy powstała na zlecenie inwestora prywatna opinia biegłego rewidenta.

Złożone zawiadomienie i pierwsze czynności procesowe zakończyły się przedstawieniem klientom zarzutów z art. 286 kodeksu karnego w zw. z art. 294 kodeksu karnego oraz z art. 77 pkt 1 ustawy o rachunkowości. Jednak największym zagrożeniem był grożący obowiązek naprawienia (rzekomej) szkody w wysokości 300.000 zł.

Art. 286 § 1 kodeksu karnego

§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Art. 77 pkt 1 ustawy o rachunkowości

Kto wbrew przepisom ustawy dopuszcza do nieprowadzenia ksiąg rachunkowych, prowadzenia ich wbrew przepisom ustawy lub podawania w tych księgach nierzetelnych danych, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 2, albo obu tym karom łącznie.

 

IV. Linia obrony

Klienci zwrócili się do nas z prośbą o pomoc przywożąc dodatkowo całą dokumentację (kilka kartonów) księgową spółki.

W postępowaniu karnym najważniejszym elementem do rozstrzygnięcia jest wina. Przestępstwa oszustwa oraz nierzetelnego prowadzenia ksiąg rachunkowych można popełnić wyłącznie umyślnie – w pewnym uproszczeniu chodzi o to, że sprawca musi chcieć to zrobić.

Niezależnie od tego, koniecznym było wykazanie, że również od strony formalnej księgi rachunkowe były prowadzone poprawnie. Dlatego też linia obrony została poprowadzona przez nas dwutorowo.

W pierwszej kolejności przesłuchaliśmy przed prokuratorem podejrzanych – naszych klientów oraz księgowego prowadzącego księgi rachunkowe spółki. Łącznie przesłuchania zajęły prawie 10 godzin. Ta część postępowania dowodowego wykazała, że klienci bezsprzecznie prowadzili przez cały czas starania i faktyczne prace, aby doprowadzić do uruchomienia tworzonej platformy, a pieniądze inwestora były wykorzystywane zgodnie z umówionym przeznaczeniem. Nadto klienci nie wykraczali ponad dopuszczalne ryzyko biznesowe prowadząc prace nad projektem. Szczegółowo opisano na czym polegał projekt oraz jaki był jego cykl życia, aż do momentu kiedy okazało się, że nie można z nim nic dalej zrobić. Wśród wniosków dowodowych załączono nośnik z kodem źródłowym projektu  oraz pokaźną dokumentację mailową z okresu kilku lat, gdzie wykazano faktyczne prowadzenie prac, dyskusje z zespołem oraz bieżące informowanie inwestora o postępach oraz komplikacjach.

Druga część linii obrony polegała na wykazaniu, że również od strony formalnej projekt był prowadzony poprawnie. W tym celu, została sporządzona prywatna opinia biegłego rewidenta księgowego, który z jednej strony wykazał istotne błędy opinii przedstawionej przez inwestora, a z drugiej wyjaśnił dlaczego sposób księgowania przyjęty przez founderów był prawidłowy.

Istota zarzutu inwestora sprowadzała się do tego, że wydatki czynione na wynagrodzenia programistów, którzy pracowali nad tworzonym programem komputerowym były traktowane jako składnik aktywów. Zdaniem inwestora takie księgowanie było nieprawidłowe i jednocześnie wprowadzające w błąd ponieważ wydatki te powinny być – jego zdaniem – traktowane jako koszt prowadzenia działalności, a tym samym spółka powinna wykazywać większą stratę niż ta, która została mu przedstawiona przy dokonywaniu inwestycji.

Problem ten został szczegółowo przeanalizowany przez biegłego rewidenta, który na zlecenie klientów sporządził prywatną opinię. Biegły stwierdził, że zgodnie z art. 33 ust. 2 ustawy o rachunkowości koszty zakończonych prac rozwojowych prowadzonych przez jednostkę na własne potrzebny przed rozpoczęciem produkcji lub zastosowaniem technologii zalicza się do właściwości niematerialnych i prawnych przy spełnieniu wskazanych tam przesłanek. Przesłanki te w omawianym stanie faktycznym zostały spełnione, a tym samym nakłady te mogły zostać wykazane jako składniki aktywów. W rezultacie należało uznać, że nie doszło do zniekształcenia sprawozdania finansowego przez klientów.

Powyższe wnioski zostały potwierdzone również przez księgowego spółki zeznającego jako świadek. Ponadto należy wskazać, że taki sposób księgowania nakładów na wytworzenie oprogramowania jest powszechną praktyką w przedsiębiorstwach technologicznych.

Postępowanie, mimo wcześniej postawionych zarzutów, zostało umorzone. Inwestor nie pogodził się z takim rozstrzygnięciem i złożył zażalenie, które zostało przez Sąd oddalone, a postanowienie zostało utrzymane w mocy.

V. Wnioski

Jak miał powiedzieć kiedyś Biz Stone – twórca Twittera – prowadzenie biznesu polega na popełnianiu błędów. W świecie start-upów, gdzie przedsiębiorcy cały czas poszukują odpowiedniego dla nich modelu biznesowego jest to szczególnie aktualne. Jak pokazuje omawiany przez nas przykład, dodatkowym ryzykiem może okazać się wejście do spółki tzw. anioła biznesu, czyli inwestora indywidulanego inwestującego prywatne środki. Oczekiwania takiej osoby oraz jej doświadczenie biznesowe może okazać się nieprzystające do specyficznych realiów startupowych, a to może prowadzić do nieporozumień. Przedstawiony przez nas przykład pokazuje, że badanie due-dilligence, podpisanie term sheetu i umowy inwestycyjnej przed inwestycją często leży w interesie samych founderów.

Michał Wyjatek

Adwokat, wspólnik w Szymański & Wyjatek Adwokaci

Poznaj nowe możiwości

Odpowiemy ASAP

Not readable? Change text. captcha txt